W taki oto sposób na praktykach minął mi miesiąc styczeń. W sklepie jak w
sklepie- nic ciekawego się nie działo, jednak dokonując wnikliwej obserwacji
braci klienckiej udało mi się wyróżnić pięć głównych typów odwiedzających:
1. Pryszczaty nastolatek
Niski, przygarbiony, jąkający się
troll. Szuka części za darmo, wartość
swoich gratów przelicza w milionach. Lekko irytujący, choć nieszkodliwy.
2. Śmierdziel
Typowy osobnik jest brudnym,
nieogolonym grubasem. Wyczuć go można bądź po zapachu obory bądź oparach etanolu. Po
wizycie takiego klienta zakład czeka zimny proces wietrzenia.
3. Globtroter
Ma swoje zdanie na każdy temat.
Rozmowę zacznie delikatnie sugerując jakoby wszyscy politycy byli złodziejami.
Następnie przejdzie do rzeczy niezmiernie ważnych jak nowo podpisane ACTA. Kiedy zacznie podważać teorię globalnego
ocieplenia argumentując „srogą” zimą, wciśniesz mu do rąk pośpiesznie skręcony
zasilacz mrucząc nieszczere „do widzenia”.
4. Handlarz
„Mam tu bateryjkę, milion złotych.
Jestem skłonny do negocjacji.”
5. Moja ulubiona: mamuśka
„- Mam tu laptopa, synek uderzył młotkiem.
- Tylko pani nie mówi że w
matryce.
- Nie, w monitor”.
Pozytywna kobieta, szczera,
elokwentna, uśmiechnięta i ani trochę żenująca. Szkoda że zamężna.
Poza tymi kategoriami są jeszcze przeciętni
klienci. Tak nudni, że niewarci wspomnienia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz